Alan Moore od dawna przyzwyczaił nas, że jego "Liga Niezwykłych Dżentelmenów" to dziwny komiks jest. Pełen pozornego bełkotu, a w rzeczywistości aluzji, cytatów, nawiązań i przeinaczeń nawiązujących do epoki, w której genialny Brytyjczyk akurat postanowił osadzić akcję. Tym razem, jak podpowiada sam tytuł, Allan (Quatermain), Mina (Harker) oraz Orlando idąc tropem swojego odwiecznego (dosłownie) wroga trafiają do Londynu A.D. 1969, czyli miejsca pełnego rui, poróbstwa, bigbitu i dzieci-kwiatów, w którym wkrótce ma objawić się Antychryst. Miejsca gdzie klarowne, a także nieco groteskowe rysunki Kevina O'Neill pasują jak chyba nigdy wcześniej w serii. Rzekłbym nawet, że "Stulecie: 1969" bez nich byłoby równie ubogie jak Doorsi bez Morrisona czy Stonesi bez Richardsa. Jak dla mnie to jedna z najlepszych robótek pana O'Neill i basta. Innymi słowy: nowa "Liga Niezwykłych Dżentelmenów" to jak zwykle komiks bardzo dobry, ale nie dla wszystkich. Żeby połapać się w większości (o wszystkich już nawet nie wspominam) niuansach i odniesieniach Moore'a trzeba by co najmniej na własnej skórze doświadczyć tamtego najbardziej beztroskiego okresu w dziejach świata (przy tym angielski rodowód jest również mile widziany), mieć w rodzinie wujka (dziadka?) historyka popkultury, ewentualnie (to już wersja dla tych młodszych wiekiem) lekturę każdej strony komiksu przerywać na googlowanie. Ale to byłaby już jawna profanacja. Moja rada jest taka: niech ci, którzy od komiksów oczekują akcji, czytelnej treści czy też egzaltowanej patetyczności po prostu po "Ligę" nie sięgają, bo to nie ich tony. To komiks dosłownie dla ludzi dorosłych, innych może mocno wymęczyć. Ja w każdym razie wymęczyłem się przednio. I ciekaw jestem niezmiernie gdzie też Liga zawędruje w kolejnym tomie. Do Polski lat 80-tych, maybe?
Wszelkie materiały tekstowe czy graficzne, których użycie na łamach tej witryny nie zostało wcześniej uzgodnione z autorami, służą tylko i wyłącznie propagowaniu idei komiksu
a ich celem jest jedynie chęć przekazywania informacji. Prezentowane tu materiały tekstowe czy graficzne są nadal tylko i wyłącznie własnością ich prawowitych twórców.